USA: Georgia on my mind – felieton prof. Targowskiego

Kiedyś, gdy trwały Olimpiady, wojny przerywano. Obecnie trwa Olimpiada w Pekinie, co nie przeszkodziło Gruzinom i Rosjanom rozpoczęcie wojny. Wojna ta to niesłychany konflikt, który jest tak skomplikowany w sensie międzynarodowym, że nie wiadomo czy da go się rozwiązać. Przypomina sytuację Polski z 1939 r. czy Węgier z 1956 r. Dwa małe państwa walczące o słuszną sprawę przegrywają w wyniku geopolityki.

Po kilkudziesięciu latach sytuacja powtarza się. Zaczęło się od usamodzielnienia Kosowa w lutym 2008 r., czemu przeciwna była Rosja, bowiem popierała roszczenia ortodoksyjnej Serbii. Skoro jednak Unia Europejska i NATO stanęły po stronie Kosowa, tak samo teraz Rosja stanęła po stronie zbuntowanych dwóch prowincji gruzińskich; Osetii i Abchazji. Tłumacząc, że w wyniku głosowania 12 listopada 2007, Osetia stała się niezależną republiką. Gruzja i międzynarodowa dyplomacja nie uznała wyników głosowania, bowiem nie było warunków do przeprowadzenia demokratycznego glosowania. Natomiast były nowojorski 41-letni prawnik Mikheil Saakashvili (z amerykańską żoną) wygrał reelekcję na prezydenta w 2008 r. m.in. obiecując przyłączenie zbuntowanych prowincji do Gruzji. W związku z tym zbrojnie zamierzał to zrobić w sierpniu br. Rosjanie tylko na to czekali, by dać Gruzinom nauczkę, bowiem „stoją za wolą obywateli” z owych prowincji. Nota bene, którym wydali rosyjskie paszporty i fundują bezpłatną naukę oraz opiekę zdrowotną. Rosja zatem „broni pokoju” w regionie a Gruzinom grozi sądami za „ludobójstwo” na mieszkańcach Osetii. Pełny cyrk, albo „rosyjska ruletka” zdrowego rozsądku.

Jest to typowa geopolityka. Rosji zależy na podporządkowaniu ponownym bogatego w ropę Zakaukazia a Zachodowi zależy na swobodnym dopłynie ropy naftowej rurociągiem z Azerbejdżanu via Gruzja do Turcji, którym przepływa 1% światowych dostaw. Prezydent Saakashvili postawił na Zachód; wysłał 2,000 żołnierzy do Afganistanu i Iraku, na „ćwiczenia” przeciw Rosji. NATO z kolei obiecało przyjęcie Gruzji do swej organizacji, aby krok po kroku okrążyć Rosję, jak kiedyś za czasów Chruszczowa.

Świat stanął na rozdrożu obecnie, bowiem nie wie czym ma się zajmować; Olimpiadą czy wojną w Gruzji? Jeszcze na dzień przed wojną W. Putin siedział obok G. Busha podczas ceremonii otwarcia Olimpiady, mile rozmawiając, podczas gdy za plecami po cichu wydawali rozkazy, pierwszy co do ataku, a drugi co do przywiezienia owych 2000 żołnierzy z powrotem do Gruzji. A w USA trwa pełna kampania wyborcza na prezydenta, z których jeden, John McCain jest bliski ogłoszenia Zimnej Wojny. Natomiast Obama waha się, boi się wychylić, i zdawkowo mówi o „sprawiedliwości.” Czyjej nie bardzo wiadomo?

USA chyba ponownie w dziejach umyje ręce, przynajmniej do końca 2008 r., poniekąd słusznie uważając, że Gruzja jest w obszarze zainteresowania NATO i UE. Skoro tak francuski prezydent Nicolas Sarkozy (obecny szef prezydencji UE) leci do Moskwy a potem do Tbilisi, aby pogodzić zwaśnione strony. Jak zwykle robi to sprawnie i bez ogródek. Przy czym na swój cięty ząb bierze prezydenta Lecha Kaczyńskiego, któremu „wprawdzie nie może zabronić podróży do Gruzji, ale wolałby jednak by cała Europa mówiła jednym głosem”. Przytakuje mu premier Donald Tusk, który mówi głośno, że Polska musi żyć w zgodzie ze swym wielkim sąsiadem Rosją. Bowiem wojna także trwa w samej Polsce, miedzy pałacem Prezydenta a redutą Premiera.

Gdy Bałkany uspokajają się, zaczyna buzować Kaukaz, geopolityka trwa, której ofiarą są zwykle małe państwa. Obecnie Rosja ma zdolnych przywódców, których Rosjanie cenią. Amerykanie stoją przed wyborem nowego przywódcy. A tymczasem Polaków gnębi wewnętrzna wojna między iluzją a rozsądkiem.

Andrzej Targowski, USA, 13 sierpnia 2008 r.

Na zdjęciu: Rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew (P) i francuski prezydent Nicolas Sarkozy podczas spotkania 12 sierpnia 2008 r. na Kremlu w Moskwie. Sarkozy przyleciał do Moskwy na rozmowy w związku z konfliktem zbrojnym rosyjsko-gruzińskim wokół Osetii Południowej. (PAP/EPA)

[powrót]
2000 © copyright PAP wszelkie prawa zastrzeżone
e-mail: polonia_dla_polonii@pap.com.pl.